EESTII - ESTONIA  
[MENU]    [WSTĘP]   
   
UWAGI DLA TURYSTÓW


Wbrew opiniom wielu rodaków Estonia to bardzo dobry kraj dla turysty. Jest to niewielki kraj - z północy na południe mierzy on ok. 240 km a ze wschodu na zachód ok. 350 km. Na obszarze tym mieszka ok. 1.6 mln ludności. Biorąc pod uwagę że ok. 1/3 populacji żyje w stolicy - Tallinie gęstość zaludnienia kraju jest niewielka - co z pewnością będzie odpowiadało tym którzy nie lubią tłoku. Szczególnie atrakcyjne są wyspy Estonii - jest ich ponad 1500.
Turystyka w Estonii rozwija się niezwykle prężnie, a turyści pochodzą głównie z Finlandii.
Zachodnia część Estonii jest szokująco płaska - nie ma ani jednego wzniesienia, co pewnie ucieszy rowerzystów... Atrakcją tego regionu są wybrzeża Bałtyku z plażami, oraz liczne mokradła i torfowiska. Wschodnia część jest już bardziej pofałdowana z licznymi jeziorami, najwyższy szczyt mierzy "aż" 318 m n.p.m. W północnej części można podziwiać wspaniałe klify, ogromne kompleksy torfowisk wysokich, plaże z tkwiącymi w morzu wielkimi głazami oraz bagniska przy ujściach rzek. Ci którzy znają nasze, polskie plaże i morze na pewno się zdziwią - Bałtyk przypomina w Estonii ogromne, płytkie jezioro a zamiast plaż na brzegach są łąki, słonorośla czy szuwary.

Z całą pewnością jest to raj dla miłośników ptaków - w okresach wiosennych i jesiennych przelotów można zobaczyć tu wiele rzadkich u nas ptaków. Tych co wolą "grubego zwierza" ucieszy obecność niedźwiedzi oraz duże ilości łosi. Miłośnicy botaniki również nie będą zawiedzeni - bogata kolekcja roślin solniskowych, bardzo licznie występujące storczyki czy też arktyczne rośliny stanowią nie lada gratkę. Turyści niezbyt zainteresowanych przyrodą znajdą również i coś dla siebie - w zasadzie w każdej miejscowości znajdzie się jakiś zabytek, starówka, ciekawa architektura a szczególną atrakcją są krzyżackie zamki rozsiane po terenie kraju.

DOJAZD
Wyruszając nocą z Warszawy w Estonii można być już wieczorem. Z Suwałk do Tallina jest Ok 650 km. Od przejścia granicznego w Ogrodnikach przez Litwę i Łotwę prowadzą bardzo dobre drogi z niezbyt intensywnym ruchem. Na granicach nie było żadnych kłopotów, przejeżdżaliśmy przez nie szybko i sprawnie. W czasie przejazdu przez Litwę w wielu miejscach da się płacić Polskimi złotówkami, jednak po bardzo niekorzystnym kursie.
Drogi są oznakowane dobrze i raczej nie należy obawiać się błądzenia.

KILKA UWAG OGÓLNYCH
Estonia jest bardzo bezpiecznym krajem. Estończycy są bardzo życzliwie nastawieni do turystów i mimo strasznie trudnego języka można się z nimi porozumieć - większość mówi choć trochę po angielsku lub niemiecku, w ostateczności bardzo niechętnie można porozumieć się po rosyjsku, zawsze można też na migi. Niechęć do rosyjskiego widać szczególnie w zachodniej części kraju i na wyspach. W centralnej i wschodniej części, gdzie mieszka dużo Rosjan bez kłopotu uda nam się dogadać w tym języku. Na polach namiotowych jest bardzo spokojnie, zaplecze sanitarne w większości wypadków przewyższa to znane z Polski. Często oprócz pryszniców dostępna jest sauna. Troszkę gorsze warunki (jednak i tak lepsze niż w kraju) panują na kempingach we wschodniej części Estonii, tu również częściej można spotkać wypoczywających Rosjan.
Sieć informacji turystycznej jest bardzo dobrze zorganizowana. W większych miastach zawsze jest kilka, a w mniejszych jeden punkt informacji turystycznej gdzie szybko można uzyskać pomoc oraz zaopatrzyć się w darmowe, często bardzo szczegółowe mapy regionu, wykazy hoteli czy kempingów i atrakcji turystycznych.

DROGI
Drogi są bardzo dobrze oznakowane - drogowskazy zaprowadzą nas nawet do maleńkich miejscowości, których nie ma na mapie. Główne drogi są dobre, boczne wąskie ale dobrze utrzymane. Jednak w wielu regionach asfalt na bocznych drogach szybko się kończy. Dalej prowadzą polne drogi. Są one dosyć dobre ale... Tym ale jest podłoże Estonii - większość to wapienne skały - stąd polne drogi są białe i w czasie jazdy wzbijają się z nich kłęby wapiennego pyłu. Dobrym pomysłem jest zaopatrzyć się przed wyjazdem w sklepie z odzieżą BHP w maskę przeciwpyłową, a bagaże zamknąć w szczelnych workach. Miejscowi mówili nam iż w czasie upałów spocony człowiek po podróży taka drogą przypomina gipsowy pomnik. Na wyspy dostać się można promami. Za samochód zapłacić trzeba ok. 150 koron. Promy na największą wyspę - Saaremaa pływają bardzo często - co godzinę. Na mniejsze wyspy czasem trzeba poczekać dłużej na prom - czasem pływają tylko co drugi dzień. Pomiędzy wyspami również kursują małe promy, więc nie trzeba wracać na stały ląd żeby dostać się na kolejna wyspę - dotyczy to jednak raczej tych większych wysp.

FINANSE
W Estonii płaci się estońskimi koronami. Ceny są porównywalne do cen w Polsce, wiele towarów jest nieznacznie tańszych. Noclegi w pensjonatach są dosyć drogie z uwagi na to iż korzystają z nich głównie Finowie. Można jednak znaleźć również tańsze miejsca gdzie za 100-150 koron można zanocować z wliczonym w cenę śniadaniem, sauną i drewnem na ognisko. Noclegi w domkach kempingowych są już tańsze (70-200 koron, ale są i znacznie droższe), rozbicie namiotu na polu namiotowym nie jest drogie (10-60 koron).
Nie trzeba nosić przy sobie dużej ilości gotówki - czasem odnosi się wrażenie iż w Estonii jest więcej bankomatów niż ludzi - posiadacze kart VISA nie będą mieli żadnych kłopotów z wyciągnięciem pieniędzy. W wielu, nawet niewielkich sklepikach, w małych wioskach można płacić kartą.

ZAOPATRZENIE I GASTRONOMIA
Sieć sklepów jest bardzo gęsta - na wyspie Saaremaa w zdumienie wprowadzały nas super-samy postawione w wioskach o wielkości kilku chałup. Wszystko co potrzebne do życia można kupić na miejscu. Polecić można bardzo dobry Estoński, ciemny chleb. Często w sklepach można znaleźć polskie akcenty - wiele artykułów spożywczych sprowadzana jest z Polski. Wszędzie też można kupić miejscowy przysmak - suszone ryby... smakują znacznie lepiej niż wyglądają ;-).
W prawie każdej miejscowości są niewielkie bary w których można tanio coś zjeść i nie jest to wcale złe jedzenie. Choć nazwy potraw są całkowicie niezrozumiałe można dowiedzieć się u sprzedawcy co to jest - cierpliwie opowiadają co to za potrawa i z czego. Czasem można domyślić się co to będzie - pod nazwą "kotletiga" zwykle kryje się smaczna potrawa przypominająca kotlet mielony.

ŻEGNAJCIE KIEŁBASKI I ORANŻADY
Niestety - dla miłośników kiełbasy z ogniska będzie to przykra wiadomość - lokalne kiełbaski nie są zbyt dobre, a przynajmniej nie trafiają w gusta Polaków. Nie dziwi to zbytnio, gdyż duża część jedzenia produkowana jest z myślą o Finach a nasze i ich upodobania kulinarne są bardzo odmienne. Tak czy inaczej, kiełbaski te nie nadają się zbytnio do smażenia na ognisku. Wytrwałemu poszukiwaczowi w końcu może uda się znaleźć odpowiedni materiał, ale będzie to wymagało zachodu.
Podobnie jak kiełbasy, Estońskie bezalkoholowe napoje gazowane są dla nas nie spożywcze. Są słabo gazowane, bardzo słodkie i w smakach raczej zupełnie nie trafiających w nasze gusta. Odważnym polecam zapoznanie się z magicznym napojem o intensywnie zielonej barwie i wdzięcznej nazwie "little dragon"... brrrrrr.... smaku nie zapomnicie długo. Na szczęście wszędzie można zaopatrzyć się w ogólnoświatowe napoje - Pepsi-Cola czy Fanta - w dużej części zresztą sprowadzane z Polski. Z lokalnych wyrobów do picia nadają się wody mineralne.

PIWO TYLKO DLA TWARDZIELI ;-)
Estońskie piwa są mocne. Przeciętnie ok. 7-8% ALC. Mocne piwa mają już 10%.Najlepszym mocnym piwem jest Saaremaa z pięknym wiatrakiem na etykiecie. Wiele gatunków piwa jest czymś pośrednim między piwem jasnym i ciemnym - można je poznać po napisie "tume" umieszczonym na etykiecie. Na ogol piwa o średniej mocy (7-8%) są dobre. Większość gatunków słabego piwa (4,5-5%) nie jest dobra, choć to rzecz gustu. Bardzo dobrym Estońskim piwem jest Koff o normalnej dla nas mocy 4,5%, z tych słabych można polecić również piwo A. Le Coq.
Ceny piwa wachają się od 5 do 10 koron, w restauracjach - 15-30 EKK.

Będąc przy tych alkoholowych tematach dodam iż specjalnością Estonii są nalewki owocowe. Są one dobre i niezbyt drogie. Szczególnym poważaniem cieszy się nalewka z maliny moroszki - arktycznego gatunku maliny. Niestety jest ona bardzo trudna do zdobycia.

UWAGI DLA FOTOGRAFUJĄCYCH
Filmy lepiej zabrać ze sobą na zapas. Są one dosyć drogie. Fuji jest bardzo trudno dostać - tylko w miastach. Wszędzie można kupić tylko wyroby firmy Kodak i Agfa. Filmy są często oznakowane odmiennie niż w Polsce, i trudno się domyśleć co to za materiał.
Natomiast cieszyć może to iż nikt nie przegania kiedy fotografuje się zabytki ze statywu. Obszedłem całe stare miasto w Tallinie (oraz w innych miejscowościach) ze statywem i ani razu nikt nie zabronił mi używać tego urządzenia.